Patron | Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 126 w Warszawie

Patron

img_08Dnia 25 sierpnia 1939 roku do Gdańska pod pretekstem kurtuazyjnej wizyty wszedł niemiecki szkolny okręt liniowy „Schleswig-Holstein” tajemnie wwożąc pod pokładem Kompanię Szturmową Marynarki (Marinesturmkompanie) mającą wzmocnić niemieckie uderzenie. W rzeczywistości okręt ów miał nazajutrz zniszczyć ogniem swojej artylerii (4 działa 280 mm, 10 dział 150 mm, 4 działa 88 mm) umocnienia polskiej załogi na Westerplatte (na 26 sierpnia wyznaczony był pierwotnie termin agresji na Polskę). Po odwołaniu terminu ataku pobyt okrętu przedłużył się. Na Westerplatte zarządzono stan pogotowia alarmowego: część żołnierzy przebywała na placówkach od zmroku do świtu, aby nie dać się zaskoczyć, wzmorzono obserwację rejonu Nowego Portu, kanału i morza. O świcie 1 września 1939 „Schleswig-Holstein” przesunął się z głębi kanału portowego do tzw. Zakrętu Pięciu Gwizdków i o godz. 4:48 oddał z odległości kilkuset metrów dwa pierwsze strzały w kierunku Westerplatte rozpoczynając tym samym działania wojenne.

1 WRZEŚNIA

img_02Po mniej więcej 10 minutach ostrzału pancernika do ataku przystąpiła niemiecka piechota, wysadzony zostaje mur z cegły i brama kolejowa , rusza niemieckie natarcie. Polacy nie dają się zaskoczyć – celny ogień rkm-u z placówki „Wał” (dow. kpr. Edmund Szamlewski) i ckm z placówki „Prom” (dow.kpt. Leon Pająk) zatrzymuje Niemców, zaczynają się oni wycofywać lecz dostają się pod celny ogień , powodujący duże straty. „Schleswig-Holstein” ponawia z furią ostrzał polskich pozycji. Po zakończeniu ostrzału do akcji rusza grupa szturmowa marynarki – Marinesturmkompanie, Niemcy podchodzą na niewielką odległość do placówki „Prom” skąd wita ich huraganowy ogień polskich karabinów maszynowych i pojedynczych strzelców. Do nieprzyjaciela strzelano także z placówki „Fort” (dow. mat Bernard Rygielski) oraz z placówki „Tor” dokąd przeniesiono stanowisko sierż. Deika. Niemcy zorientowali się, że najbardziej zagraża im placówka „Prom” i po przegrupowaniu zaatakowali właśnie ją. Przewaga niemiecka była tak duża, że nie obeszło się bez interwencji polskich moździerzy – ich celny ogień dosłownie zmasakrował atakujących, ścigane ogniem maszynowym niedobitki piechoty morskiej wycofały się na pozycje wyjściowe.

img_01Po tym niepowodzeniu dowództwo niemieckie wreszcie ustaliło położenie placówki „Prom” i skierowało tam działa pancernika. Eksplodujące pociski spowodowały duże zniszczenia, a odłamek ciężko ranił por. Pająka, który przekazał dowodzenie chor. Gryczmanowi. Po nawale okrętu niemiecka piechota morska ponownie ruszyła do ataku. Chor. Gryczman słusznie nie chcąc dopuścić do walki wręcz w okopach nakazał wycofanie się obsady do wartowni nr 1 (dow. plut. Piotr Buder). Zanim to nastąpiło grupka żołnierzy pod dowództwem kpr. Kowalczyka zniszczyła wiązkami granatów gniazdo niemieckiego karabinu maszynowego w wartowni policji poza murem, skąd nieprzyjaciel prowadził celny ogień na tyły. W tym samym czasie zniszczone zostało jedno z dwóch działek ppanc. i jedyna armata 75 mm. Mimo nacisku piechoty niemieckiej załoga „Promu” wycofała się bez strat do wartowni nr 1. Nacierającego nieprzyjaciela przyjęto silnym i dobrze kierowanym ogniem z wartowni nr 1 , a także z wartowni nr 5. Niemcy zalegli w terenie z dużymi stratami. Jeszcze dwukrotnie ( o godz. 14 i 17 ) Niemcy próbują opanować teren składnicy – bez sukcesu , za to przypłacają to stratami. Bilans pierwszego dnia: Niemcy zajęli część terenu , ponieśli wysokie straty – ocenia się je na stu kilkudziesięciu zabitych i wielu rannych szczególnie w oddziałach szturmowych marynarki. Po stronie polskiej zginęło 5 żołnierzy i kilku zostało rannych. Niemcy zrozumieli, że bardzo ciężko będzie zdobyć Westerplatte frontalnym atakiem.

2 WRZEŚNIA

img_09Do godz. 14 trwał nękający ogień nieprzyjaciela pochodzący zarówno z artylerii pancernika jak i dział i moździerzy ustawionych w okolicach Gdańska. Kilkakrotnie do natarcia ruszała niemiecka piechota , lecz powtarzał się scenariusz z dnia poprzedniego – natarcia załamywały się pod silnym i celnym ogniem z wartowni nr 1,2 i 5 oraz z placówki „Fort”. Po godzinie 17 pojawiły się nad Westerplatte klucze bombowców nurkujących Ju-87 Stuka (ok. 47 sztuk) i od razu przystąpiły do ataku. Atak przyniósł piorunujący efekt , przede wszystkim psychologiczny otępiając obrońców, którzy mogli się tylko bezczynnie przyglądać atakowi bowiem Westerplatte nie posiadało obrony plot. Dwie bomby trafiły w wartownię nr 5, grzebiąc w jej wnętrzu załogę z dowódcą plut. Adolfem Petzeltem. Dwie dalsze bomby przebiły strop budynku koszar. Zniszczeniu uległy wszystkie 4 moździerze, podziemne kable telefoniczne zostały zerwane w kilku miejscach. Cały teren został usiany licznymi lejami. Kiedy nalot się skończył mjr. Sucharski polecił spalić tajne szyfry i inne dokumenty w obawie ataku piechoty. Gdyby taki atak nastąpił , przyniósłby prawdopodobnie sukces Niemcom wobec daleko idącego sparaliżowania obrony. Szczęśliwie jednak natarcie wyruszyło dopiero wieczorem i zostało odparte przez obsady wartowni i placówek , które zdołały już się otrząsnąć z szoku psychicznego wywołanego nalotem. W tym dniu poległo 9 żołnierzy polskich , wielu zostało rannych.

3 WRZEŚNIA

img_04Tak jak poprzedniego dnia również pierwsza niedziela wojny rozpoczęła się dla obrońców Westerplatte od porannego ostrzeliwania , które trwało do godz. 7-ej. Ostrzał został wznowiony około godz. 15-ej. Wybuchające pociski spowodowały uszkodzenie koszar. Natarcie piechoty które nastąpiło chwilę później było bardzo ostrożne. Przypuszczalnie miało one wybadać Polaków. Późnym wieczorem odebrano wiadomość o wypowiedzeniu Niemcom wojny przez Anglię i Francję. Wiadomość ta znacznie poprawiła morale.
4 WRZEŚNIA

img_07W ciągu nocy dowództwo niemieckie przegrupowało siły oblegające Westerplatte. W ich skład wchodził teraz sprowadzony specjalnie szkolny batalion pionierów – Pionierlehrbataillon z Dessau-Roslau, liczący ponad 750 osób wyposażony w rkm-y i miotacze ognia. Znacznie zwiększono liczbę baterii artylerii lądowej. Obejmowała ona obecnie baterie w Brzeźnie i Stogach oraz ciężkie moździerze kal. 210 mm, których stanowiska rozmieszczono w Wisłoujściu. Do ostrzeliwania Westerplatte postanowiono wykorzystać także niektóre okręty Kriegsmarine na Zatoce Gdańskiej. Już o 4:40 rozpoczęło się pierwsze ostrzeliwanie stanowisk obrony. Kiedy o godzinie 5:00 ustała nawała artyleryjska , do ataku ruszyła piechota, posuwając się frontalnie między wartownią nr 1 a torem kolejowym. Z wartowni tej skierowano do nacierających bardzo silny ogień , uniemożliwiający posuwanie się w otwartym terenie. Niemcy zostali zmuszeni do zawrócenia na pozycje wyjściowe w rejonie dawnej placówki „Prom”.

img_10Około godz. 14 bardzo silne ostrzeliwanie zostało wznowione. Pierwszy raz wzięły w walce udział nowe niemieckie moździerze. Około 15 wyruszyło kolejne niemieckie natarcie, także ono nie powiodło się , stale bowiem skuteczny był ogień z wartowni 1,2 i 4 oraz ogień prowadzony przez żołnierzy mata Rygielskiego z placówki „Fort” w pobliżu plaży. Nasilenie działalności artylerii niemieckiej powoli wyczerpywało siły obrony. trzeba pamiętać o tym, że niewielka liczba żołnierzy nie pozwalała na rotacje załóg, toteż juz czwarty dzień trwali na swych stanowiskach, poza tym praktycznie od drugiego dnia wojny pozbawieni byli ciepłej strawy. Ich pożywienie składało się głównie z sucharów i konserw mięsnych z kaszą, nieustannie dokuczało pragnienie. Mimo ciężkich warunków duch załogi nadal był dobry, inspiracją dal nich była niezłomna postawa kpt. Dąbrowskiego , który praktycznie dowodził obroną Westerplatte od 2 września bowiem mjr. Sucharski doznał szoku psychicznego po ciężkim nalocie bombowców nurkujących.

5 WRZEŚNIA

img_04Około godz 11.00 Westerplatte ostrzeliwane było przez niemieckie okręty z morza. Po ustaniu ognia do ataku przystąpiła piechota. Żołnierze niemieccy nie byli w stanie jednak sforsować zapory ognia ckm prowadzonego z wartowni nr 2 (dowódca kpt. Grudziński), a także ognia strzelców z wartowni nr 1. Zażądano wsparcia moździerzy. W jego wyniku poważnie uszkodzona została konstrukcja wartowni nr 2, ucierpiała także placówka „Przystań” (dow. ppor. Kręgielski).

6 WRZEŚNIA

img_11Około 10:30 niemieckie baterie haubic i dział polowych, a także ciężkie moździerze rozpoczęły trwające około 1,5 godziny ostrzeliwanie rejonu obrony. Po jej ustaniu żołnierze z batalionu pionierów przystąpili do natarcia, po raz kolejny jednak zostali powstrzymani skutecznym ogniem z wartowni i placówek. Wobec braku sukcesów piechoty Niemcy po południu ponowili bardzo silne ostrzeliwanie przez moździerze , szczególnie wartowni nr 1 i 2 oraz koszar. Wieczorem po torze kolejowym wtoczono napełnioną ropą cysternę, zamierzano rozlać ropę i podpalić resztki lasu przed pozycjami polskimi. Zamiar ten powiódł się tylko częściowo: wskutek wcześniejszego rozkręcenia toru cysterna nie mogła być wtoczona odpowiednio daleko. Szybko została dostrzeżona z polskich stanowisk , ostrzelana i zapalona. Ogromny słup czarnego dymu a później płomienie uderzył w górę. Ogień tlił się do następnego rana.

7 WRZEŚNIA

img_03Od wczesnych godzin rannych trwało ostrzeliwanie Westerplatte o niespotykanym dotąd natężeniu. Cała artyleria nieprzyjaciela skoncentrowała ogień na niewielkim rejonie obrony. Kurz i dym wywołany eksplozją pocisków przykrył teren walki. Zamiarem Niemców było zniszczenie setkami pocisków ocalałych dotąd obiektów. Ściana ognia była systematycznie przesuwana w głąb obrony. Nie ulegało wątpliwości , że nieprzyjaciel przygotowywał się do generalnego szturmu. Szczególnie silny ogień artylerii koncentrował się na koszarach i wartowni nr 2. Wartownia ta już wcześniej uszkodzona zniszczona została kilkoma celnymi granatami niemieckich moździerzy (szczęśliwie nikt z załogi nie zginął). Straszne ostrzeliwanie trwało do godz 8:30. Wydawało się ,że po tak zmasowanym ostrzeliwaniu cały system polskiej obrony został doszczętnie zniszczony. Tymczasem kiedy niemiecka piechota zerwała się do generalnego ataku , została przywitana ogniem ckm i karabinków z wartowni nr 1 i placówek „Fort” i „Tor”.

img_05Polacy walczyli wręcz fanatycznie , próbując za wszelką cenę nie dopuścić Niemców za blisko bowiem oczywiste było , że na walkę wręcz nie starczy już sił. Tymczasem zagładę wartowni nr 2 oglądał mjr. Sucharski, wstrząśnięty widokiem podjął decyzję o kapitulacji. Uzasadniał ją daleko idącym zdezorganizowaniem systemu obrony, tragicznym losem rannych, a także znaną dowództwu sytuacją na froncie w głębi kraju. Do placówek i wartowni poszedł rozkaz o zaprzestaniu walki i o zbiórce załogi w koszarach. Stopniowo zamierał też ogień niemiecki. Do zebranych w podziemiach koszar żołnierzy po raz ostatni przemówił ich dowódca, dziękując im za wytrwała obronę i w krótkich słowach wyjaśnił konieczność zaprzestania walki. Uformowana w kolumnę bohaterska załoga Westerplatte rozpoczęła drogę do niewoli. W dowód uznania gen. Eberhardt pozwolił mjr. Sucharskiemu zatrzymać szablę oficerską. Rannych przewieziono do szpitala , resztę po kilkudniowym zatrzymaniu przewieziono do obozów jenieckich.

Podczas obrony Westerplatte poległo 15 polskich żołnierzy:

  • st. sierż. Wojciech Najsarek
  • st. strz. Władysław Jakubiak
  • plut. Adolf Petzelt
  • st. strz. Zygmunt Ziemba
  • kpr. Andrzej Kowalczyk
  • strz. Jan Cywil
  • kpr. Bronisław Perucki
  • strz. Antoni Piróg
  • kpr. Jan Gębura
  • strz. Józef Kita
  • st. strz. Ignacy Zatorski
  • strz. Bronisław Uss
  • st. strz. Władysław Okraszewki
  • strz. Mieczysław Krzak
  • st. strz. Konstanty Jezierski